|
niedziela, 29 stycznia 2012
Przedszkolaki wybierali się na wycieczkę do Kopernika. Pani powiedziała, żeby dać dzieciom bluzki na zmianę, bo mogą się pochlapać podczas doświadczeń z wodą. Znając Czarnego, spakowałem mu dwie. Kiedy go odbierałem, zobaczyłem że oczywiście ma inną bluzkę. Pytam: Pochlapałeś jedną czy dwie? Czarny: Żadnej, wszystkie dzieci się pochlapały oprócz mnie i Emi, przebraliśmy się tak dla zabawy. Jak już wspominałem, po każdej wizycie u dentysty dzieci mogą wybierać nagrody. Czarny wybierał pierścionki i potem rozdawał dziewczynom. Dawno już nie byliśmy, więc mocno się zdziwiłem, jak zapytał: Kiedy idziemy do dentysty? Powiedziałem, że na razie nie musimy, bo mają zdrowe ząbki, a Czarny: Szkoda, bo chciałem dać Małej pierścionek. Na szczęście znalazłem jeszcze jeden w domu, no bo jak to wygląda, że wszystkie dziewczyny już mają, z wyjątkiem tej, z którą Czarny się ożeni? Mijamy halę sportową: Wiesz, że byliśmy tu kiedyś z babcią za zawodach karate? Odpowiadam jak zawsze, że wiem. Dzieci jednak mnie sprawdzają i podejrzliwie pytają: A skąd wiesz? Pamiętasz? W piątek wróciłem późno do domu, więc w sobotę chciałem dłużej pospać. Nie tym razem: Tata, jest 10:17, o której wstajesz? Ryzykuję: o 11:00. Dali mi spokój. Na minutę: Jest 10:18! 10:19! 10:20! Dlaczego dzieci nie mają funkcji "OFF"? Wstałem o 10:37. Wracam od fryzjera: Ale masz fajną fryzurę. A raczej dziwną. I śmieszną. Masz grzywkę jak konik. Czarny idzie po trawie i nagle podskakuje: Uff, prawie wdepnąłem. W kupę? Nie, w widelec. Rzeczywiście na trawie leżał mały, plastikowy widelec. Czarny, jak się czujesz? Dobrze, tylko prawie boli mnie gardło. Pojechaliśmy do lekarza. Czarny wszedł z mamą do gabinetu, ja z Kotkiem zostaliśmy na korytarzu. Nagle otwierają się drzwi, wybiega z nich Czarny i puszcza się biegiem przez długi korytarz. Dobiegł do samego końca, rozejrzał się i ruszył biegiem z powrotem. Po chwili z gabinetu wyszła mama. Nie, nie pobiegła tak jak Czarny. Mówię: Wiesz, co Czarny zrobił, jak wyszedł? Czarny opowiedział za mnie: Mama patrz, tak zrobiłem. I pobiegł drugi raz. Bardzo często słyszę "tata patrz". Czarny woli coś pokazać, niż opowiedzieć. Na przykład jadł bułkę w autobusie: Ojej, prawie mi bułka spadła na ziemię. Tata patrz, tak ją trzymałem, i tak mi prawie wypadła. W tym momencie bułka znalazła się na ziemi. Albo uderzył się podczas wygłupów: Tata patrz, tak się uderzyłem. I uderzył się dwa razy mocniej, niż za pierwszym razem.
niedziela, 22 stycznia 2012
Podaję dzieciom telefon: Chodźcie zadzwonimy do babci i do dziadka i... Kotek wpadł mi w słowo: I szybko się rozłączymy, taki dowcip! Czarny aż zaczął tańczyć z radości. Cwaniak z tego Kotka. Poprosiłem go, żeby zrobił dla nich laurki, a on przejrzał wszystkie swoje prace, które są w domu (zajęło mu to godzinę), i znalazł jakieś dwie nadające się: Zobacz, tata, pasują - są w kształcie serca i są przepiękne. Zaglądam do środka: Kotku, ale tu jest napisane "Dla kochanej Mamy". Kotek: To żaden problem. I po prostu przekreślił "Mamy" i dopisał "Babci". Udało mi się go namówić tylko na portrety. Odwiedziliśmy cudowne miejsce - Manufakturę Cukierków. Dzieci najpierw oglądały, jak się robi cukierki, a następnie sami mogli spróbować swoich sił i własnoręcznie wykonać lizaki. Wyszliśmy z pięcioma. I kilkunastoma cukierkami w brzuchach. Dzieci musiały spróbować przecież każdego smaku z wystawionych do degustacji. Wyspa Skarbów odpoczywa, teraz 3 razy dziennie gramy w Atak Dinozaurów. Znowu zmieniłem zasady, bo w oryginalnych nie było mowy o pojedynkach i dzieci były zawiedzione. Tak w ogóle to spodobało mi się wymyślanie nowych reguł, według chłopców jestem w tym dobry. Ciekawe, czy jest taki zawód. Oni też próbują wprowadzać nowe elementy, najczęściej takie przedłużające rozgrywkę o kilka godzin. Piłka ręczna, Mistrzostwa Europy. Czarny: Kto wygra? Kto będzie drugi? Kto jest lepszy? Kto jest bardzo dobry? Widząc moją minę szelmowsko się uśmiechnął: Wiem, wiem, nie lubisz takich pytań. Ubieramy się w szatni po basenie. Pytam Czarnego: Miałeś koszulkę? Czarny: Tak, miałem. Szukam w szafce, szukam w torbie, szukam pod ławką - nigdzie nie ma. Patrzę pytająco na Czarnego, a on lekko rozbawiony: Miałem, ale zapomniałem założyć. Obok nas inny tata miał podobny problem: Przyszedłeś tu w kąpielówkach? Mama ci nie spakowała? Naprawdę nie masz majtek?!
niedziela, 15 stycznia 2012
W szkole obowiązują prawa dżungli, przetrwają tylko najsilniejsi. Taka jest wersja Kotka. W sali jest najgrzeczniejszy, ale na korytarzu biega, przepycha się, nawet dziewczyn nie przepuszcza. Czarny powiedział, że on to nawet mamę przepuszcza i otwiera jej drzwi: U mnie w przedszkolu ja jestem najgrzeczniejszy. Ja i Kosmaty. Następnego dnia telefon: Czarny pobił się z kolegą. Ma siniaki i zadrapania, przykładamy mu lód do opuchniętej buzi. To nie on zaczął, tylko się bronił, agresor też został "ranny". Trochę się przeraziłem, chciałem go nawet wcześniej odebrać, ale Czarny nie chciał o tym słyszeć. Kiedy go w końcu zobaczyłem i dokładnie obejrzałem, wyglądał tak jak zawsze. Liczba siniaków i zadrapań nie uległa zmianie. Czarny zaprzyjaźnił się bardzo z Kosmatym. Był u niego w domu już 2 razy, w końcu zaproponowałem: Może któregoś razu odbierzemy Kosmatego? Czarny się zaśmiał: My? Chyba ty go odbierzesz. Czarny: Tata, nauczyłem się dziś robić delfina, ale prostego. I pokazał figurę gimnastyczną, jakiej nie umiałbym zrobić nawet 15 lat temu. Swoją drogą, jakie są inne delfiny? Trudne? Krzywe? Inną figurę obaj robią, jak zasną w samochodzie i wysiądą z nich zaraz po przebudzeniu. Wyglądają wówczas jak pijane zające. Naprawdę, widok jest uroczy - zataczają się od krawężnika do krawężnika, potykają się, trzeba ich przytrzymywać i prowadzić. Za to w domu następuje błyskawiczna regeneracja, niczym króliczki z reklamy baterii. Zamówiliśmy pizzę. Czarny: Szkoda, że nie mogę jej zabrać jutro do przedszkola. Ja: Wiesz co, już przesadzasz. Rozumiem - zabawki, maskotki, samochodziki, ale chwalić się pizzą? Czarny: Ale ja chciałem ją zabrać, żeby się ze wszystkimi podzielić. Niedobry tata zawstydził się. Kąpię Czarnego, który nagle bierze prysznic i oblewa mi spodnie. Oburzony odskakuję i krzyczę: Co ty robisz? W odpowiedzi słyszę spokojny głos: Pochlapałem ci spodnie, żebyś je zmienił, bo mi się nie podobają. Z serii "trudne pytania": Czy Eskimosi mają skórę?
piątek, 13 stycznia 2012
Głosowanie rozpoczęte, potrwa do 19.01.2012. Najlepiej oddać głos zaraz po przeczytaniu tego tekstu i zapomnieć :) Nie namawiam na głosowanie akurat na mój blog, ale w ogóle na głosowanie: "Cały uzyskany przez Organizatora Konkursu dochód z otrzymanych SMS-ów w całości głosowań, Organizator Konkursu przekaże na cele charytatywne." Istotny punkt regulaminu: "W głosowaniu może wziąć udział dowolna osoba, przy zastosowaniu zasady, że z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog. Ponowne zagłosowanie na ten sam blog nie jest możliwe. Można jednak głosować – z wykorzystaniem tego samego numeru telefonu – na inne blogi biorące udział w Konkursie. " Dla formalności mój blog ma numer A00263, a SMS należy wysłać na numer 7122. Przy okazji bardzo dziękuję za zainteresowanie moim blogiem oraz za liczne komentarze. Zakładając go nie sądziłem, że będzie miał tylu czytelników. Staram się go ulepszać, żeby był przejrzysty i funkcjonalny. Jeżeli ktoś jeszcze nie zauważył zmian: na stronie głównej dodałem informacje "O NAS", a także galerie i linki do ciekawych stron. Nowy wpis pojawia się w (prawie) każdą niedzielę, a najszybciej o tym dowiadują się fani na Facebooku. Jestem otwarty na wszelkie sugestie, uwagi, propozycje i komentarze.
niedziela, 08 stycznia 2012
Czarny: Ja to zostanę skoczkiem narciarskim, bo bardzo lubię skakać i latać. Kotek: Ścigamy się, ty jesteś Bjoergen, a ja Kowalczyk. Sezon sportów zimowych w pełni. Wyspa Skarbów wciąż jest na topie. W tygodniu gramy raz dziennie, w weekendy więcej. Każda gra jest z innymi zasadami, więc w ogóle nam się nie nudzi. Chłopcy są śmieszni, bo nie koncentrują się na osiągnięciu głównego celu w grze, tylko na walkach z innymi piratami lub krokodylami, zastawianiu pułapek i losowaniu kart z trupią czachą. Może to i dobra taktyka, bo ja gram inaczej i do tej pory tylko raz wygrałem. Czarny nie może usiedzieć w jednym miejscu i robi różne fikołki, przewroty, rzuty, skoki lub po prostu staje na głowie: Wiesz, dlaczego tak robię? Bo muszę się wysportować. Dzieciom jest wszystko jedno, jak się je ubiera. Do czasu, aż nauczą się chodzić. Piękny potrafi zdjąć z głowy każdą czapkę, nawet taką mocno zawiązaną pod szyją, albo kominiarkę. Kotek jest już duży, chodzi do szkoły, więc nie chce słyszeć o zakładaniu rajstop. Do czapki trzeba było go przekonywać. Czarny za to w rajstopach chodzi cały dzień. Mówi, że jest mu cieplutko i wygodnie. Tata Kosmatka opowiadał, że syn go od paru dni męczył, żeby kupić mu rękawiczki bez palców. Tata nie wiedział, skąd taki pomysł, aż zobaczył Czarnego i jego rękawiczki spidermany. Śmieszne są te dzieci. Czarnemu zebrało się na wyznania: Tata, wiesz co? Planuję zrobić w przedszkolu coś, czego nie wolno. Zamarłem. Oczami wyobraźni zobaczyłem pożar, nie wiem skąd ten pomysł. Okazało się, że mam bardzo płytką wyobraźnię: Planuję zrobić domek ze wszystkich cioć. Odetchnąłem z ulgą: To będzie trudne do zrobienia. Czarny: Wiem, dlatego na razie tylko planuję. Jak Kotek wchodzi do szkoły, to wszystkie dzieci mówią do niego "cześć". Pytam, skąd ma tyle znajomych,a Kotek: Ja ich nie znam, to oni mnie znają. Urodziny kolegi Kotka, na które Czarny również był zaproszony. Pytam: Jak było? Czarny: Fajnie. Szaleliście? Szaleliśmy. Ale byliście grzeczni? Bardzo. Po chwili dodał: Prawie się zakochałem. Okazało się, że szalał z koleżanką Kotka, ale jak widać na razie nic z tego nie będzie. W sklepie widzimy pana z dużą klatką. Pytam Czarnego: Jak myślisz, dla kogo jest ta klatka? Czarny: Dla chomika? Mówię, że jest za duża jak dla chomika. Czarny po chwili namysłu: Dla 10 chomików?
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O NAS
POMAGAMY
Galeria
Inspiracje
Nie tylko o dzieciach
Piszą o nas
BLOG ROKU 2011
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||